:: Sezon martwy, chodzmy spac :: 02.01.2008 :: 22:15 Link Przegladam Obieg w poszukiwnaiu wernisazy. Pusto. No tak, juz nie jest grudzien. Kasa z ministerstwa splywa nie wczesniej niz w kwietniu, wiec przed nami miesiace posuchy. Na szczescie, jesien byla tak bogata, ze moge spokojnie nadrabiac zaleglosci przez najblizsze miesiace, + mam nadzieje na kilka wypadow zagranicznych.

Wciaz nie odespalem sylwestra, dzis zarywam druga noc. Przyjmuje nowa taktyke: dopoki ktos nie chce mnie zamknac, to olewam. Nie dlatego ze lubie olewac, dlatego ze musze, bo sie nie wyrabiam. Bo kto ma sprzatac klozety jesli nie "mlodzi zdolni", tacy jak ja? Dupa idzie spac. Niech swiat sie wali gdy Dupa spi.




:: Monica Bonvicini :: 05.01.2008 :: 05:20 Link Architecture is the ultimate erotic act.
Carry it to the excess.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Chain Swing


Free Image Hosting at www.ImageShack.us

That hangs


Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Not for you


Though these may not be my favourite works by MB but they are at least the newest. I am a bit concerned about her using text because it reminds me (unfortunately) more of poor Jack Pierson's style, rather than John Baldessari's. Or maybe I'm exaggerating. Maybe my passion for text-based art has just come to an end, and only Jenny Holzer "Abuse of power comes as no surprise" means anything, or quite a lot actually.

With Bonvicini's metal-glass-wall obsession, I think I prefer it less literal-textual, like in Swings. Or maybe they are even more literal?

I guess I dislike text because it is so limitating. I remember once telling someone that people who fantasize about not speaking, are lead by death instinct (like Black Sun). So they are more prone to fetishes. The obsession of the inscrutable content hidden behind inpenetrable form.

I know, there is nothing inside. And I believe in that. I am just so tired of this ontology-drama, when everybody pretends he is what he is not: an "inside" person. With personality, with "core". The thing is that the core is just a projection. A kind of fetish, I would say. I am saying here nothing that hasn't been said in the 80s, or even late 60s perhaps, the Foucauldian-Butlerian performative/citationality theory.

But the reason I paste Monica's works, and write all those stuff, is very simple. How to combine some heart with these ideas?




:: To tez swieta :: 05.01.2008 :: 16:00 Link Jesli tez masz "inaczej" - polecam felieton Kingi Dunin w Wysokich Obcasach
I tylko sie ciesze, ze w mojej rodzinie jest procz mnie jedna osoba, ktora ma w dupie caly ten spektakl, i potrafi pojechac do Markotu.




:: it's great, just kind of... dull :: 14.01.2008 :: 02:30 Link Zaczynajac w myslach krytykowac ludzi za pewna rzecz, zaczynam od siebie.

Mam ostatnio pelno znajomych, bardzo wartosciowych osob. Mlodzi, zdolni, piekni, pelni wiary, przedsiebiorczy; nie chca pracowac w bankach, strzelaja do swojej bramki. Tez tak mam.

Przerzucamy sie pogladami, projektami, opiniami, znajomymi ktorych mamy wielu wspolnych. Pozytywne oszolomienie. Co sie kryje za pozytywnie oszolomionymi osobami? Niesmialosc? Przetrzymana depresja? Pustka wewnetrzna?

Jakis taki brak wiezi widze.. Nie, to nie jest jakas retoryka ideologiczna z tymi wieziami. Nie twierdze, ze zaczynam wierzyc w jakies przejrzyste, intencjonalne podmioty. Ale nawet przy emptyinside, mozliwe jest stykanie sie innymi powierzchniami niz te blyskotki. I znow - nie mowie, ze to co robimy nijak sie ma do tego kim jestesmy, bo mysle ze dopiero w robieniu (dzialaniu, mowieniu, pisaniu etc) jestesmy; gdy nie robimy - nie jestesmy. Ale zarazem nie jestesmy tylko tym, co robimy, powstaje wtedy pewne cos (i nie jest to "efekt wnetrza"), albo raczej sie przejawia, przeswituje, przeciera. Dopiero w nadmiarze to sie pokazuje, wychodzi z nory - paradokslanie wtedy, kiedy mamy najmniej czasu, a uwage poswiecamy czemus innemu.

Nie wiem czy to jest czytelne. Wiem za to, ze da sie moj swiatopoglad latwo obalic jakimis logikami, racjonalnosciami itp. Zadna jednak teoria nie jest w stanie wygrac z tym, co poznalem empirycznie poprzez intuicje. Intuicje czesciowo zaposredniczona przez teorie, ale tez "intuicje czysta". Wiem, taki wewnetrzny impuls brzmi jak herezja. Ale sa takie. To takie przeblyski energii zyciowej. To musi byc energia z poziomu ukladu nerwowego, impulsow elektycznych, czy jeszcze bardziej mikro: ze zjonizowanych blon komorkowych.

Zmierzam po prostu do czegos prostego: czekam, az ktos skradnie moje serce, az mnie uwiedzie. A nie jest to latwe, poprzednicy ustawili poprzeczke wysoko. Ja tez moge - bo czemu nie? - skrasc czyjej serce. Tylko kogo?




:: last night exboyfriend saved my life :: 18.01.2008 :: 21:57 Link mieszkam ostatnio u mojego przyjaciela, ktory byl kiedys moim boy-przyjacielem. ale jakos usunal nam sie przedrostek. jak wstaje rano, czyli po poludniu, to jego juz nie ma. jak wracam, on juz ledwo zywy. jemy razem grzanki, narzekamy na Viscontiego, rozkminiamy etyke stosowana, siedzac na gayromeo.

i ja ostatnio mysle o dziecku, o zwiazku, o stabilnosci, o jakichs trwalych rzeczach. i milych. nie destrukcyjnych. uzaleznilem sie od cynizmu i nie wiem jak sie go pozbyc. w rezultacie, potrafie byc cyniczno-empatyczny.

na zakupy chodze do alberta na czerskiej. zawsze wybieram kase z alkoholami, nawet gdy jest najbardziej zapchana. nawet gdy nie kupuje alkoholu. jest tam taka fajna babka, chyba zawsze robi wieczorne zmiany. tylko przez to przypomina mi o mojej "kolezance" ze stacji bp na modlinskiej, ktora zawsze robi noce. ja tez robie noce. tylko dlatego mielismy prawo natknac sie na siebie nawzajem w naszych zyciach. z setkami ludzi, ktorzy pracuja w sklepach czy urzedach do 14, nigdy w zyciu sie nie spotkam.

jest tez dziewczynka z ktora jezdze 180. dolny mokotow jest tak inny od zerania. taki ludzki. mimo ze tez gdzies tu jest elektrocieplownia. przez zeran poznalem prage, i bardzo sie polubilismy. jednak od dziecinstwa jest tylko Wola. na Woli babcia, liceum, dom. Miedzy Bemowem a Muranowem, moze bez okolic Kasprzaka jedynie. Marze jednak o Srodmiesciu Poludniowym, najchetniej ta uliczka ktora laczy plac zbawiciela z placem na rozdrozu.

im dluzej o tym mysle, zaczynam lubic warszawe, a moj fantazmat zjada wlasny ogon. tylko co zrobic, gdy upragniona oferta wyjazdu na dluzej jednak nadejdzie?

juz czas wychodzic. i tak ta notka jest o niczym, wiec najwyzszy czas ja skonczyc.





Blog by Kamil Malinowski

Ten blog nie ma nic wspólnego z Jadwigą Sawicką. Wszelkie pretensje są po prostu niemożliwe.

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień